Seks nocy letniej

Wakacje właśnie się zaczęły, warto więc oderwać się od tematów dotyczących szkoły, ale to nie znaczy, że nie warto twórczo spędzać czasu, czytając coś wartościowego. Łącząc przyjemne z pożytecznym, proponujemy artykuł o tematyce wakacyjnej — oczywiście autorstwa Ewy Nowak.

***

Na pewno nie raz zastanawialiście się, dlaczego rodzice tak panicznie boją się waszych wakacyjnych eskapad. Dlaczego są tacy nieufni i zasypują was masą krępujących rad w stylu: „Czym to można się zarazić, całując się z nieznajomym”. Każdego roku właśnie przed wakacjami nasila się liczba prowadzonych przez rodziców poważnych, „uświadamiających” rozmów, które mają was ochronić przed zrobieniem tak zwanego głupstwa. Wcale im się nie dziwię. Być może sami kiedyś ulegli odwiecznemu prawu młodości do robienia głupstw i po prostu pamiętają, że nie ma bardziej nasyconych erotyzmem sytuacji niż wspólne biwakowanie, żeglowanie, czy wędrowanie po górach. No, może jeszcze koedukacyjny akademik, gdzie koleżanki przychodzą w samej halce do kolegów z grupy, żeby pożyczyć od nich notatki, „bo przecież tak się dobrze znamy”. W wakacyjnych sytuacjach nie dość, że wszyscy, bez względu na płeć, są ciągle półnadzy, to przez cały czas przebywają blisko siebie. I jak tu nie ulec naturze?

Żniwa podrywaczy

Każdy nosi w sercu potrzebę bliskości, akceptacji, miłości i pięknego, romantycznego seksu z ukochaną osobą. Właśnie na to liczą wakacyjni podrywacze. Poczytajcie, co mówią profesjonaliści w tej dziedzinie.

Darek:

Zawsze wybierałem z tłumu jakąś zagubioną bidulkę. Najbardziej lubię takie, na których jeszcze nikt się nie poznał. Oczywiście musiała być sama, bez wianuszka przyjaciółeczek, bo wtedy trzeba adorować je wszystkie. Już na pierwszym ognisku patrzyłem tylko na nią, cały czas wodziłem za nią wzrokiem. Kiedy grałem na gitarze, to jakby tylko dla niej, a po dniu czy dwóch (nie za szybko) przedstawiałem się i trochę dłużej przytrzymałem jej rękę. Potem dwa, trzy (niby niechcący) otarcia o jej ramię i była moja. Dziewczynie wystarczy powiedzieć, że się ją kocha, a pozwoli się bezkarnie uwieść i jeszcze będzie przeszczęśliwa. Najlepsze są takie pełne kompleksów i wiary, że ich nikt nie zechce; człowiek nie musi się wysilać, ona uwierzy we wszystko. Czy miałem z nimi przygody erotyczne? No pewnie! Tylko zawsze z zabezpieczeniem, bo nie chcę mieć kłopotów z jej rodzicami czy sądem. Czy to dawało mi przyjemność? A po co się jeździ na wakacje? Zawsze ma mi kto wyprać gacie czy umyć po mnie gary. Najciekawsze jest to, że mimo mojej zdecydowanie złej reputacji, one w nią nie wierzyły. Nawet jak im sam mówię, że ze mnie kawał drania, jakby tego nie słyszały. Każda uważała, że jej to ja akurat nie oszukuję. Baby są cholernie naiwne. Tylko proszę, zmieńcie moje imię, bo w tym roku też mam zamiar dobrze się zabawić.

Metoda morska

Atmosfera swobody, wiatr we włosach, kwiaty w kapeluszu — kto by się przejmował antykoncepcją? Typowa metoda seksu pod namiotem to tak zwana metoda morska — może się uda. Nałogowcy oczywiście zabezpieczają się w niezbędne akcesoria, ale przecież wiele osób naprawdę spontanicznie podejmie decyzje o rozpoczęciu współżycia, maleńkim skoku w bok lub pójściu na całość. To zazwyczaj właśnie po wakacjach wiele młodych, inteligentnych, oczytanych osób z przerażeniem stwierdza, że jednak podczas pierwszego stosunku też można zajść w ciążę. Seksuolodzy mogą różnić się w opiniach na każdy temat, ale w jednym są zawsze zgodni: Każdy stosunek może skończyć się ciążą.

Obciążenia kulturowe

Ma rację Darek, że im niższa samoocena, tym łatwiejszym jest się łupem dla podrywaczy. Wielu osobom trudno jest uwierzyć, jak bezwzględni i pozbawieni skrupułów potrafią być ludzie. Oczywiście to dziewczyny najczęściej są stroną bardziej poszkodowaną. W naszej kulturze wciąż pokutuje przekonanie, że tylko cnota kobiety jest cnotą; mężczyźni mogą mieć spory bagaż erotycznych doświadczeń, a będą uznawani za moralnie poprawnych. Jeśli to dziewczyna uwiedzie chłopaka, ten zazwyczaj nie czuje się wykorzystany. Wręcz przeciwnie — jest wdzięczny partnerce za doznania erotyczne i czuje się pełnowartościowym mężczyzną. Nie należy zaraz wpadać w panikę, że każdy fajny, spotkany na wakacjach człowiek to podrywacz albo oszust. Można jednak zastanowić się chwilę nad tym, że rewolucja seksualna niekoniecznie ma same plusy.

Inny wymiar czasu

Letnie wieczory mają cudowny smak przygody. W zachodzącym słońcu każdy wygląda lepiej niż w świetle jarzeniówek. Opalone, lekko spocone młode ciała wydzielają cudowną woń erotyzmu, a odsłonięte nogi i ramiona wabią obietnicą przyszłych rozkoszy. Odwieczny rytuał zalotów doskonale nadaje się do realizacji w scenerii leśnej, górskiej lub nadmorskiej. W czasie wakacji znajomości rozwijają się w innym tempie. Ponieważ przebywa się ze sobą praktycznie całe dnie, kolejne etapy narastania uczucia rozwijają się w tempie zawrotnym. W normalnych, domowych warunkach, kiedy się zaczyna z kimś chodzić, to randki odbywają się raz, dwa, czasem trzy razy w tygodniu. Nic dziwnego, że pierwszy pocałunek ma miejsce po miesiącu, a pierwsza pieszczota po pół roku (no, może trochę wcześniej). Na wakacjach czas galopuje i bardzo łatwo jest zabrnąć dalej niż by się chciało.

Magda:

To prawda, że nie mam zahamowań, ale dlaczego do chłopaka nigdy się nie ma pretensji o to, czego dziewczynie się nie wybacza? Kilka lat temu mój chłopak potraktował mnie jak śmiecia. Od tego czasu nie mam zamiaru zakochać się ani nic z tych rzeczy, ale lubię się trochę poznęcać nad facetami, a babom pokazać, jakie są beznadziejnie głupie, że im ufają. Jak to robię? Różnie, zależnie od sytuacji, ale na ogół wygląda to tak: Wybieram sobie jakąś parę — taką, która chodzi ze sobą już ze dwa lata i jest trochę sobą znudzona. Jedno i drugie myśli, że może jednak są warci kogoś lepszego, ale boją się, że jak już się rozejdą, to zostaną sami do końca życia. Niektóre pary kłócą się przez cały czas, ale chodzą ze sobą latami — dla mnie to śmieszne. W kilka dni owijam chłopaka (każdego!) wokół małego palca. Ja go nie podrywam — ja mu daję szansę poderwać siebie. Z jego dziewczyną natomiast staram się zaprzyjaźnić, żeby nie mogła nic powiedzieć i wyjeżdżać z jakimiś oskarżeniami. Żal mi tylko tych idiotek, które płaczą albo chcą w połowie obozu wracać do domu. Czy ja jestem cyniczna? To nie ja jestem cyniczna, to życie jest takie. Czy to moja wina, że faceci to świnie?!

Po co ludziom seks?

  • żeby mieć dzieci
  • żeby nie tylko za pomocą słów okazać sobie czułość i wyrazić uczucia
  • żeby rozładować napięcie seksualne
  • żeby zjednoczyć się ciałem i duchem
  • żeby łatwo się było ranić, poniżać, wykorzystywać, żeby leczyć swoje kompleksy lub się ich nabawić
  • żeby sobie udowodnić, że wszyscy mężczyźni to świnie, a wszystkie kobiety to…

A który cel przyświeca tobie?

Prawo pierwszych połączeń

Wszystkie przeżycia (nie tylko seksualne), których doświadczamy po raz pierwszy i które nacechowane są silnymi emocjami, zostawiają trwały ślad w psychice. Nie chodzi tylko o pamięć, ale o nabycie schematu zachowań, który może latami się powtarzać. Warto zadbać o swoją przyszłość i dołożyć wszelkich starań, żeby to pierwsze doświadczenie nie zrobiło ci przynajmniej krzywdy, nie przekonało cię, że seks jest tylko dla przyjemności mężczyzny, że ktoś będzie cię kochał tylko wtedy, jeśli mu się bezgranicznie oddasz, że to jedyny sposób przekonania kogoś o swojej miłości lub gorzej: że seks to ból, cierpienie, zadawanie bólu, obowiązek. Pośpieszne, pełne napięcia współżycie, w niewygodnym miejscu (samochód, brzeg jeziora, toaleta lub inne równie romantyczne miejsca) może nie tylko zapoczątkować nerwicę (kto myśli o nerwicy na wakacjach?!), ale uniemożliwić ci w przyszłości czerpanie satysfakcji z normalnego życia intymnego z własnym mężem czy żoną, w swojej własnej sypialni, bo zawsze i wszędzie będziesz szukać napięcia, ryzyka wpadki i sporadyczności. Prawo pierwszych połączeń szczególnie silnie dotyczy właśnie sfery intymnej człowieka. To, niestety, stąd właśnie tak wielu ludzi nie potrafi, mimo najszczerszych chęci, zaangażować się w żaden związek i być po prostu zadowolonym ze swojego życia osobistego.

Jarek:

Lubię pocieszać, szczególnie te ładniejsze. Po całym roku ciężkiego kucia dziewczyny są zdesperowane. Wydaje im się, że zgniją w staropanieństwie i chętnie zwiążą się z każdym, byle je tylko chciał. Niestety — mylą niezobowiązującą przygodę z narzeczeństwem.

Chwila przejściowa, lecz nie bezkarna

Wakacje to jakby przerwa w życiorysie, taka trochę dłuższa prywatka. Zmywa się makijaż, odeśpi zarwaną noc i wszystko wraca do normy. Niestety, wakacje to czas największych błędów, które potem ciągną się za człowiekiem latami. Nie chodzi o niechciane ciąże, bo to oczywiste i niewymagające komentarza konsekwencje wakacyjnego szaleństwa, ale o głupie uleganie partnerowi wbrew własnej woli, o dostosowywanie się do ogólnego nurtu postępowania (wszyscy tak robią). Wakacje powinny naładować człowieka energią, siłami witalnym, a nie moralną zgagą i niesmakiem wobec samego siebie. Oczywiście to tylko moje zdanie, bo w końcu, jak mówi poeta, „wśród tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle”.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników i życzę udanych wakacji —
Ewa Nowak