Sceny z życia nieśmiałych

Motto:
By móc się podzielić swoim niepokojem
Z kimś, kto tak się boi przyznać: ja się boję!

Jacek Kaczmarski, Motywacja

*

Czy wiecie coś o ludziach nieśmiałych? Zapewne wydaje się wam, że wszystko, a tak naprawdę to nic. Kto nie jest nieśmiały, nigdy nie zrozumie, o co w ogóle ten szum. Kto jest nieśmiały, w ogóle nie chce o tym rozmawiać.
Zbliża się koniec miesiąca, trzeba kupić bilet miesięczny. To zdecydowanie przerasta Nieśmiałego. Nie czuje się na siłach, żeby poprosić o kwartalny ulgowy. Ale bilet kupić musi. Przerażony staje w ogonku po bilety, a tu okazuje się, że w okienku sprzedaje śliczna jak sen dzieweczka. Dla nieśmiałego nie ma nic gorszego niż spotkać kogoś atrakcyjnego płci przeciwnej. Dezerteruje, gdy przed nim jest już tylko jedna osoba. Przeżywa istne katusze, gdy czuje, jak ludzie na niego podejrzliwie patrzą. Kuli się i ucieka do domu. Następnego dnia widzimy go znowu. Stoi w tej samej kolejce, ale ma szczelnie zabandażowaną twarz. Zupełnie jakby bolały go zęby. Tyle tylko, że jego nic nie boli, ale może w ten sposób podać panience kartkę z napisem „jeden kwartalny, ulgowy”, zapłacić i uciekać.

*

Nieśmiałą zaprosiła koleżanka do pubu na babską kolację. Bardzo się ucieszyła, że w ogóle ktoś chce się z nią spotkać. Szykowała się całe popołudnie, myła głowę, przymierzała dziesiątki bluzek, normalnie. Jednak do pubu nie weszła. Sparaliżował ją lęk przed dziesiątkami spojrzeń, które musiałaby znieść. Nie mówiąc już, że kelner (nie daj Boże młody i przystojny) zapyta ją, co zamawia. Wolała już, żeby koleżanka się obraziła. Zdezerterowała.

*

Nieśmiały siedzi na spotkaniu byłej klasy. Od godziny powinien już być w domu, bo zobowiązał się, że pomoże jeszcze ojcu przy samochodzie. Nie słyszy, co mówią ludzie obok niego, nie wie, co w ogóle robią, bo myśli tylko o tym, jak wyjść. Żałuje, że w ogóle wyszedł z domu. Jednak perspektywa przejścia przed tyloma osobami jest paraliżująca. Już lepiej niech ojciec się wścieknie.

*

Nieśmiała ma właśnie ćwiczenia z technik dziennikarskich. Jak na złość nie skorzystała z toalety na przerwie i teraz potrzeby fizjologiczne dają się jej solidnie we znaki. Prowadzący jest bardzo liberalny i co chwila ktoś wchodzi, a ktoś wychodzi z zajęć. Jednak nawet przez myśl jej nie przejdzie zapytać się, czy może wyjść na chwilę. Wręcz przeciwnie – z kamiennym wzrokiem śledzi mizerne ruchy wskazówek zegarka. Na to, żeby przejść przed całą swoją grupą studencką, nie zdobędzie się nigdy.

*

Nieśmiały poszedł do fotografa. Długo stał pod drzwiami zakładu układając formułkę. W końcu raz kozie śmierć. Odwrócił się na pięcie i… poszedł do budki ze zdjęciami błyskawicznymi.

Jak traktować ludzi nieśmiałych?

• Nie wyciągać ich koniecznie na świecznik (np. „A to jest moja ukochana przyjaciółka. Jolka, pokaż się!”)
• Zrozumieć i wybaczyć, że nie chcą korzystać z życia tak jak my to rozumiemy
• Nie edukować ich na siłę w dziedzinie nieśmiałości, nie snuć pseudopsychologicznych pogadanek pt. „Musisz się zmienić”
• Wykazywać się empatią i zrozumieć, dlaczego nie przyszli na twoje urodziny i to bez uprzedzenia
• Uczyć się od nieśmiałych trudnej sztuki milczenia
• Szczerze przyznawać się, że nas też czasem zjada nieśmiałość

Źle oceniamy

Ludzie nieśmiali wydają się nam mało inteligentni, dziwni. Niejednego nieśmiałego otoczenie bierze za ponuraka, gdy tak naprawdę rozsadza go poczucie humoru. Tyle tylko, że on ujawnia je wyłącznie w gronie ścisłej rodziny. Niejeden został uznany za dziwaka, gdy tymczasem po prostu ma inny sposób patrzenia na świat. Często się zdarza, że kogoś energicznego i rozkrzyczanego też źle oceniamy, bo w rzeczywistości jest on niewiarygodnie nieśmiały, a sztuczną swobodą ratuje się przed rozpaczą. Nieśmiałość dopada wszystkich. Szczególnie w obliczu obiektu naszych platonicznych (lub nie) westchnień, przed autorytetami, kiedy za nic na świecie nie chcemy się zbłaźnić i oczywiście we wszyst-kich sytuacjach nowych. Nieśmiałość można umieścić gdzieś na pograniczu stresu i paniki.

Nieśmiałość okazjonalna

Generalnie nie jesteśmy cywilizacją nieśmiałych, jednak każdemu z nas zdarza się paraliżujący lęk przed otworzeniem ust, nieodparta chęć ucieczki w miejsce już oswojone, strach przed kompromitacją. Są to momenty bardzo dla nas trudne, bo przestajemy myśleć racjonalnie. Człowiek nieśmiały składa się wyłącznie z emocji. Pomóc mu więc można poprzez stopniowe wprowadzanie czynnika racjonalizmu. Najlepiej widać to w sposobie postępowania pedagogów ze szkół baletowych. Jak wiecie, balet tylko wtedy jest sztuką, gdy technika tancerza jest perfekcyjna. Nieśmiałość zatem wykluczona. Dlatego nawet najmłodsi uczniowie prawie natychmiast po rozpoczęciu nauki muszą (!) występować na deskach prawdziwego teatru. W ten sposób nie tylko przyzwyczajają się i oswajają ze sceną, ale przede wszystkim uczą się, że nawet gdy się przewrócą, świat się nie zawali. Tak jest przynajmniej w przypadku najmłodszych adeptów kunsztu baletowego. A to jest właśnie samo sedno nieśmiałości – pozbycie się natrętnego uczucia, że oczy całego świata skierowane są na mnie, mnie wszyscy oceniają i ode mnie wszystko zależy.

Number one

Gdybym miała pomóc komuś permanentnie nieśmiałemu w dostaniu się np. do szkoły aktorskiej (tysiąc kandydatów na jedno miejsce), to po pierwsze doprowadziłabym do tego, żeby całkowicie zbagatelizował ten egzamin, na przykład proponując mu jakieś oszałamiające studia za granicą. Ewentualnie zasugerowałabym, że uczestniczy w badaniach psychologicznych dotyczących złośliwości u członków komisji rekrutacyjnej, albo że egzamin jest w ogóle zdany i cokolwiek zrobi, i tak będzie przyjęty. Ludzie nieśmiali doskonale egzystują w dwóch sytuacjach – skrajnego luzu i skrajnej desperacji. Wtedy zdają i to jako number one. W sytuacjach pośrednich nieśmiałość bierze górę.

Czy winni są rodzice?

Wychowanie tylko w jednej trzeciej decyduje, jacy w końcu będziemy. Równie ważne są genetyka i aktywność własna. Rodzice mają więc tylko częściowy wpływ na stopień naszej nieśmiałości. Z drugiej strony to stwierdzenie jest prawdziwe tylko dla ludzi powyżej powiedzmy siódmego roku życia. W pierwszych latach rodzice chcą uczynić nas przebojowymi i bojowymi. Powinni zawsze być blisko nas, opiekować się nami i rozpieszczać, a nie, jak mylnie sądzimy, rzucać nas na głębokie wody samodzielności. Ludzie bardzo śmiali zazwyczaj w dzieciństwie długo trzymali się matczynej spódnicy i dzięki temu nabrali ogromnej pewności siebie (czuli się pewnie, bo w razie czego zawsze mieli gdzie uciekać). Dlatego jeśli chociaż trochę lubisz swoje młodsze rodzeństwo, nie zachęcaj go do samodzielnego schodzenia do ciemnej piwnicy, żeby się oswajało z brutalną rzeczywistością. Lepiej weź je za rękę i wyznaj, że ty też się panicznie boisz, bo strach, niepewność, nieśmiałość to normalne elementy naszego życia i wcale nie świadczą o naszych słabościach. Słaby jest tylko ten, kto boi się do swoich lęków przyznać.

Domowe sposoby na nieśmiałość

Przestań sobie obiecywać, że od jutra się zmienisz. Jesteś całkowicie w porządku i niczego nie musisz zmieniać.
Staraj się to, co musisz załatwić, zrobić od razu – nieśmiałość ma tendencję do eskalacji
Nie wybieraj studiów (np. dziennikarstwa), które wymagają nieprzeciętnego tupeciarstwa; nie licz na to, że sytuacja wymusi na tobie zmianę. Nie wymusi. Zawalisz rok.
Zrób raz coś wyjątkowo głupiego i niestosownego i zobacz, że świat się nie zawali.
Myśl o sobie jak o kimś mądrym, filozoficznym i milczącym. Czy naprawdę wszyscy muszą być rozkrzyczani i przebojowi?
Zrób listę zalet własnej nieśmiałości. Zobaczysz, jak jest długa (stojąc na uboczu widzę więcej, rzadziej się kompromituję, ludzie nie stawiają mi wygórowanych wymagań itd.).
Zapisz się na jogę. Dwadzieścia minut dziennie, a za pół roku świat wyda ci się inny.

Z pozdrowieniami dla Wszystkich Czytelników —
Ewa Nowak